Sprawozdania z wystaw


Crufts 2005, fot.: M. Kaniecka








Crufts 2005

No i wróciłam :-) Szkoda, że tak szybko się ten weekend skończył, bo spędziłam go rewelacyjnie (DZIEKI !!!!!!!!)
Na wystawę zgłoszono ponad 500 goldenów, a sędziowanie trwało od 8.30 do godziny 17.00 na dwóch ringach (na ringu samców zaczęło się troszkę później, ale i później się skończyło).
Ringi ogromne, pokryte zieloną wykładziną dookoła pełno boksów, na każdym numer startowy (a wiec każdy pies miał swój boks). Czyściutko i spokojnie.
Sędziowanie szło szybko, bowiem było bez opisu. Tylko 3 pierwsze psy otrzymują opis.
To co rzucało się w oczy to absolutny brak jakiejkolwiek agresji! Owszem, dorosłe samce czasem nosiły wysoko ogon, ale na tym się kończyło.
Jedna z suk nie dała się dotknąć sędziemu, co oczywiście spowodowało opuszczenie ringu.
Przy ringach były wydzielone miejsca z trocinami oraz... słupkami do podsikiwania dla panów ;-)
Wiele stoisk handlowych, ceny różne.

Ilość zgłoszonych goldenów:
Psy:
Veteran dog - 22 (zgłoszeń)
Special Puppy -17
Special Junior - 24
Yearling - 35
Undergraduate - 32
Graduate - 26
Post Graduate - 22
Mid Limit - 34
Limit - 22
Open - 24
Field Trial - 2
Special Working Gundog - 16
Good Citizen Dog Scheme - 19
    Suki :
Veteran bitch - 27
Special Puppy -21
Special Junior - 33
Yearling -36
Undergraduate -42
Graduate -25
Post Graduate -23
Mid Limit -25
Limit -31
Open -30
Field Trial - 1
Special Working Gundog -6
Good Citizen Dog Scheme - 18

Sędziowanie dla mnie dziwne, chwilami bardzo zaskakujące i niezrozumiale.... Generalnie w moim odczuciu poziom suk, zwłaszcza starszych (Limit i Open) o wiele wyższy niż psów.
Ciężko było wybrać coś w tych klasach, wszystkie piękne i co ważne, dobre w ruchu. Bowiem z tego, co dowiedziałam się od znajomej hodowczyni z Anglii i co sama zaobserwowałam - ruch stanowi w Anglii poważny problem. Psy nieraz powalające w statyce, w ruchu tragiczne - większość bardzo niezwiązana z krótkim wykrokiem i przodu i tylu, nieposkładana i chaotyczna. Ja osobiście zauważyłam tylko 3 psy naprawdę dobrze ruszające się, z czego jeden z nich pochodzi z Holandii.
Obserwując sędzinę i sędziego przy pracy (a zwłaszcza ją) ciężko było znaleźć wspólny mianownik dla psów na lokatach. Parę klas wybrałyśmy identycznie, ale już następne zupełnie inaczej.

Największe wrażenie zrobiły na mnie trzy psy - Shardanell Cast a Spell (zwycięzca klasy Special Puppy z zeszłego roku oraz w tym roku klasy Undergraduate), a także Siatham Yogi Bear of Carrickgold (zwycięzca klasy Special Junior, miotowy brat zwyciężczyni tej samej klasy w sukach) oraz Ronjalee Rag Trade bez lokaty.
Było parę innych psów, które wpadły mi w oko, ale żaden z nich nie należał do tych znanych, z "górnej półki". W tym wypadku bardzo się rozczarowałam.... Zeszłoroczny zwycięzca rasy w ogóle do mnie nie przemawia, nie wyróżniał się zbytnio w stawce, podobnie jak Xanthosy czy inne czołowe psy Anglii.

Za to w sukach rewelacyjna Gatchels Ruby Tuesday (wnuczka Perrimay Hugo of Fenwood mające jego najlepsze cechy) niestety tylko trzecia. Przegrała z późniejszą zwyciężczynią CC - Applebrook Lily of the Field (córka Perrimay Hugo) oraz ze zdobywczynią Res.CC - Xanthos Galadriel At Standelbec (też wnuczka Perrimay Hugo, a także miotowa siostra znanego wielu Xanthos Gryffindora mieszkającego w Belgii).
Podczas wyboru BOB większość, jak zauważyłam kibicowała suce.

Psy wygrał Graceleigh Valentino - zdecydowanie lepszy na zdjęciach.... Przerośnięty, z fatalną linia grzbietu stale poprawianą szczotką, bez ruchu.....
Po przybyciu trzeciego sędziego rozjemcy wygrał pies. Chyba tej decyzji nie zrozumiem nigdy :-(

Ciężko jest opisać wszystko, co się widziało, wszystkie zachwyty i rozczarowania...
Ale naprawdę WARTO tam pojechać !!! To w końcu najbardziej prestiżowa wystawa na świecie ;-) Na pewno w przyszłym roku też się tam wybiorę :-)
A przy okazji odwiedziliśmy też hodowlę Fairfield, gdzie również mieliśmy okazję oglądać przepiękne suki ;-)

Dorota Eysymontt

***

Galeria zdjęć


Crufts to niewątpliwie wielkie wydarzenie kynologiczne. Zjeżdżają się tu ludzie z całej Europy, by nie powiedzieć, z całego świata. Nawet w pociągu powrotnym z Birmingham widać było ludzi z katalogami, a wszyscy Anglicy na hasło "Crufts" wiedzieli gdzie się wybieramy.

Oprócz doskonale przygotowanych ringów, dużej ilości stoisk z akcesoriami, było też coś, po co się naprawdę przyjechało - piękne psy.
Jak już wspomniała Dorota goldenów zgłoszono ok. 500.
Dla przypomnienia podam, ze w Anglii z klasami jest zupełnie inaczej niż w Polsce - oprócz takich jak "Puppy", "Junior" czy "Working" praktycznie wszystko jest inaczej. Psy zgłaszane są do klas pod względem zdobytych tytułów, nie wieku. Przy czym, w klasie zwanej "Open", jak sama nazwa wskazuje, występują psy, które ze swoimi osiągnięciami nie kwalifikują się do innych klas.
Sędziowanie bardzo sprawne, najbardziej rzucał się w oczy przyjazny stosunek sędziego do wystawców oraz perfekcyjne prezentowanie psów.
Większość z nich była wystawiana "swobodnie" tzn. pies stoi przed właścicielem i patrzy się na niego.
Psy były wesołe, widać, że sprawiało im radość pokazywanie się. Anglicy maja świetne podejście do psów.
Sędziowanie odbywało się na dwóch ringach - na jednym psy, na drugim suki.

Suki zaczęły się wcześniej, a jako, że bardziej zależało mi na obejrzeniu psów, nie widziałam wszystkich dokładnie.
Za to dobrze się przyglądałam psom weteranom - wszystkie w znakomitej formie, niewyglądające na swój wiek.
Mnie najbardziej spodobał się TAMARLEY HEAVENS HERO IN LINOAKS. Proporcjonalny i efektowny, z dobra linia grzbietu uplasował się na drugim miejscu.
Zwycięzca, MARJAMEZ MIDNIGHT COWBOY AT WESTERVANE też miał coś w sobie, jednak ruch zdecydowanie nie ten. Bardzo źle stawiał tył, nie wiem jednak czy to nie kwestia wieku psa.
Szczeniaki były urocze! Szczególnie zwycięzca - STEDAN COPPER BEECH – mały wariat, wesoły i, jeśli można to tak ująć, z dużym poczuciem humoru. Poza tym bardzo dobrze zbudowany. Ciekawe, co z niego wyrośnie.
Młodzież goldenia była dosyć podobna do szczeniaków. Widać, że to psy długo rozwijające się. Nie było tu zbyt wiele nazbyt rozwiniętych przerostów, były za to psy o doskonalej budowie.
Bezapelacyjnie najlepszy był SIATHAM YOGI BEAR OF CARRICKGOL. Pies ten wygrał klasę, podobnie jak jego miotowa siostra, SIATHAM YSABELLA w sukach. Niewątpliwie udany miot i sukces hodowczyni.
Im dalej szły klasy, tym psy były lepsze. Jednak największy szok przeżyłam podczas wejścia na ring klas Open - zarówno wśród psów jak i suk. Bardziej suk - wszystkie rewelacyjne. I co tu wybrać?
Wśród wybranej lokatowej czołówki pojawiła się suka - GATCHELLS RUBY TUESDAY. Fantastyczna - dla mnie to był najlepszy pies wystawy. Była to córka także pokazywanej w Open Class GATCHELLS ROYAL ORCHID (córki Perrimay Hugo) oraz MARJAMEZ MY GUY AT ROSSGILDE. Niestety tylko trzecia.
Zwyciężczyni(APPLEBROOK LILY OF THE FIELD) też niezła, lecz mnie nie zachwycała.
W psach w Open Class niewątpliwie wiele znanych psów, choćby zeszłoroczny BOB Crufts, który zszedł bez lokaty, XANTHOS BLACK THORN (lokata 4), na zdjęciach bardzo mocny, na żywo prezentuje się troszkę gorzej, oraz znany u nas SEQUINS SHAMROCK (lokata 6), podobno dziś nie miał swojego dnia, ale mnie i tak podobał się jego ruch.
Ku mojemu (i chyba nie tylko mojemu) zaskoczeniu sędzina wybrała psa GRACELEIGH VALENTINO (po REMINGTON RAMSEY’u) - efektownego, ale ze słabym frontem i grzbietem. Lekko przydługi, nie ruszał się dobrze, a jednak to on wygrał porównanie z suką i został Zwycięzcą Crufts'a 2005.
W użytkach psy w zupełnie różnym typie - jeden, typowy angielski pracujący o lekkiej kości, delikatnie zbudowany i ciemnozłoty, drugi zaś bardzo mocny, za to z niedostatkami anatomicznymi. Wygrał ten mocniejszy, MILLGREEN CHAFFINCH OF CATCOMBE.
Była też dziwna dla mnie klasa "Good Citizen Dog Scheme Dog". Nie wiem o co w tym chodziło, ale ponoć jest to odpowiednik naszego PT. Psy stamtąd też nienajgorsze, jednak nie było to to samo co Open Class.

Podsumowując, radzę wszystkim żeby chociaż raz w życiu pojechali na Crufta, tego się nie zapomina. To nie to samo co zdjęcia, kasety video. To trzeba ZOBACZYĆ!

Magda Kaniecka
www.republika.pl/stravinskyoligarchia_gr





cofnij

Specjalistyczna - Berlin 2004


Galeria zdjęć


Na wstępie POLECAM każdemu odwiedzenie tej wystawy, czy to z psem, czy bez psa. Wygodniej bez psa....
Teraz trochę statystyki i szczegółów organizacyjnych: zgłoszono 622 psy, było 11 ringów,
KLASY:
otwarta psów (najciekawsza, ponieważ nie ma tu klasy championów!) - 73
starsza młodzież (15-24 mies.) - 35
młodzież - 56
hodowcy (również ciekawa - to, co zostawił sobie hodowca....) - 21
weteranów -15
pracująca (również ciekawa...z wiadomych względów :o)) i najmocniej obsadzona!!) - 8
szczeniąt - 31
SUKI
otwarta - 90
starsza młodzież - 48
młodzież - 88
hodowcy - 46
weteranów - 23
pracujące - 5
szczenięta - 40

Pary hodowlane - 17
Parada championów - 11
Ilości psów mogą się nie zgadzać, ponieważ pomiędzy klasami były "martwe " numery... po 3-5 pomiędzy każdą klasą. Nie znam przyczyny.

Ponadto: konkurs aportów, konkurs posłuszeństwa, junior handling i ....taniec z psem

Wyniki końcowe są na stronie holenderskiego GR Club.
Organizacja, jak zwykle, na wysokim poziomie: psy przed wejściem na teren wprowadzane są na rampę, na której odbywa się dokładne(!) badanie weterynaryjne, łącznie z badaniem czy suki nie mają cieczki. Tam podbija się kartę badania wet i oddaje ją na ringu. Można to zrobić tylko od 8.00 do 9.30, czyli spóźnienie się kasuje wystawę. Od razu wiadomo kto jest i nieobecnych wypisuje się na tablicy.

Ocena poprzedzona hymnem narodowym rozpoczyna się na wszystkich ringach równocześnie. I teraz jeśli jesteś jedna samotna sierotka to masz problem!!! W tym samym czasie psy i suki otwarta! Młodzież! Brrrrrr.... Śni mi się to po nocach!
Najlepiej przyjechać na miejsce o 7 rano, dorwać katalog (a teren otwierają dopiero o 8 rano) spędzić nad nim godzinę, dojść co chce się widzieć, policzyć czas, zrobić dokładny plan uwzględniający odległości, ilość ludzi przy ringach, siłę i kierunek wiatru, nasłonecznienie, wiek sędziego i wysokość ludzi siedzących przy stolikach sędziowskich! No i kondycję.... Po 6 godzinach latania końcowe finały widziałam już tylko z poziomu psów... siedząc na ziemi... To są ciężkie roboty!
....A i jeszcze się wystawiałam... Ok. 15 po południu… pies był w stanie agonalnym, stres załatwił włos i wreszcie doszedł człowiek do wniosku, że tak dalekie podróże dla Bryki to znęcanie się nad psem. Nawet na lekach...
A Pepito! Zmęczony, ale jeszcze rano prezentował się oszałamiająco na tle innych psów!
Stwierdzenie sędziny, że jego ruch jest "niezwykle precyzyjny" oddaje całość. Ten pies pomimo, że ma rok, w ruchu prezentuje się niezwykle efektownie...nie, to złe słowo! Rossmix No Regrets jest efektowny... Pepper był piękny! Reszta w ruchu była bardziej lub mniej rozlazła, niepozbierana...
Zresztą w statyce też był chyba najlepszy. Ale zaznaczam, jego typ nie każdemu musi się podobać! Nie jest to pies "klasyczny". Nie jest to typ Golden Rulera.

Było kilka ładnych zwierząt: Sequins Shamrock (w typie Pepera (Cheek to Cheek UNDERGROUND VELVET), o wspaniałym ruchu!... jednak po ojcu odziedziczył słabszy front) doszedł do ścisłego finału wygrywając klasę hodowców, Crossview Raonull Gille jak zawsze dostojny, spokojny...bez zarzutu. Klasyczny. Wśród suk Xanthous Darleen , Fiveshill Raindancer...

Na końcu zdarzyła się chyba najciekawsza sytuacja. Sam koniec, walka o zwycięstwo klubu. Na ringu mamy: Rossmix No Regrets i Xanthous Darleen. Pies z klasy pracującej i sukę z weteranów. Pies ma 5 lat, jest w sile wieku, z GIGANTYCZNYM włosem, IMPONUJACY! Porywający! I równie mocno mamiący... I sukę, weterankę. Ponad 8-letnią. Po porodach, szczeniętach, z nieomalże nienaganną linią grzbietu, włosem zadbanym lecz nieimponującym, ruchem nienagannym(!), anatomią wzorcową.
Mamy dwie sędziny, które te zwierzęta wyniosły tak wysoko. Obie mają dokonać wyboru. Dla większości wybór jest prosty! ROSSMIX!
I tu niespodzianka! Nie słychać głosu, ale ich ruchy i gestykulacja jest tak czytelna, że można wyobrazić sobie co mówiły. Nie zgadzały się w wyborze.
Wreszcie podeszły do psów i jedna z pań (ta, która wybrała sukę) pokazuje drugiej front psa. Pokazuje stromą łopatkę, bardzo krotką kość ramienia, pokazuje, że to co widać bez dotykania to tylko włos... potem podchodzi do suki i pokazuje , ze TO jest dobry front...
Potem w ruchu... I tu także widać, że ruch suki mimo wieku jest lepszy. U psa linia grzbietu i wykrok jest słabszy... Doszły do porozumienia i wygrała suka. Zasłużenie... moim skromnym zdaniem ;o)))

I jeszcze co ciekawe, psy zgłoszone w tym roku to jakby kopia tamtego roku... Wszystkie sławy podobnie jak w tamtym.
Może trochę więcej oglądających, trochę zimniej, ale tak samo piknikowo, sympatycznie i prawie bez zgrzytów.
Polecam!

Magdalena Chmielewska
www.adsum.com.pl





cofnij

Specjalistyczna - Berlin 2004

Galeria zdjęć


Znalazłam nareszcie trochę czasu, aby opisać jedną z najlepszych wystaw na jakich byłam.
Czas: 4 września 2004, miejsce: okolice Berlina, wystawa specjalistyczna GR, sędziowie: psy - D. Harms, suki - L. Kipps.

Miejsce wystawy wybrane wspaniale: na terenie zwierzęcym; tzn. na ośrodku rekreacyjnym, skrzyżowaniu naszego gospodarstwa agroturystycznego (tylko na ogromna skale) z ZOO.
Ringi były ustawione na ogrodzonym terenie (chyba padoku), na bujnej trawie.
Zgłoszono 86 psów, więc spokój i cisza. Prawdziwy piknik. Ok. 200-300 m. dalej odbywała się wystawa specjalistyczna Seterów.
Prawdziwym ukłonem w stronę zagranicznych wystawców była możliwość opłacenia wystawy na miejscu, w tej samej cenie. Parking pod ringiem bezpłatny.

Po 4 godzinach jazdy wystawa była odpoczynkiem! Można było ustawić sobie stolik pomiędzy dwoma ringami i nie ruszając się z miejsca obejrzeć całą wystawę!
I jeszcze jedna rzecz: po godzinie wydało mi się, ze coś jest nie tak... A właściwie jak najbardziej tak! Człowiek musiał się naprawdę przez dłuższą chwile zastanowić, aby dojść do tego, co to było... ODPRĘŻENIE! Nikt się nie śpieszył, nie biegał, nie słychać, ani nie czuć było napięcia... Czasem tylko śmiech i spokojne glosy. ŻADNEGO szczekania!
Proszę sobie wyobrazić scenę: przed stolikiem sędziowskim starsza pani z suczką, opis. Więc pozycja wystawowa, męcząca, napięta... Tak jest u nas...
Tam, po kilku sekundach słychać śmiech, sędzina i wystawca uśmiechają się... nie, śmieją się do siebie!
Opis trwa długo, bo pisany na laptopie po angielsku, a skryba ringowy nie jest biegły w pisaniu i języku... Sędzina wręcz czasami literuje słowa, co dostarcza obu stronom zabawy! I znowu śmiech!
I przyznaje ze skruchą... Najgłośniejszy na tej wystawie byliśmy my, Polacy. Było nas tam chyba z 6 osób i czasem nas ponosiło.

Teraz o psach i sędziach. Z panią Kipps miałam się już okazje spotkać w Apeldoorn i ...byłam zachwycona! Proszę się nie doszukiwać jakiś zależności. Po prostu jak nigdy rozumiałam co robi i dlaczego to robi! Jej wybory były moimi wyborami. Oprócz jednej sytuacji zgadzałam się z sędziną doskonale.
Pana Harmsa (hodowla Golden Daydeam) widziałam przy pracy pierwszy raz i mogę powiedzieć, że jego typ jest trochę inny niż mój. Więcej czasu spędziłam oglądając suki i nie przyglądałam się cały czas jego pracy.

Psy również były zaskoczeniem. Przywykliśmy sądzić, że w Niemczech nie ma dobrych psów. Że tam nic nie wyhodowano. Powszechne jest bowiem stwierdzenie, że Niemcy nie hodują psów że hodują zęby i biodra! Oczywiście oprócz niemieckich wystawców było trochę Austriaków, Belgów, Holendrów...

Ciekawsze psy: Fiddle-De-Dees Rolex (miotowy brat naszej F-D-D Royality z Rejentówki) bardzo dobrze zapowiadający się, mocny, dobrze poruszający się, jeszcze trochę luźny (15 mies.).
Keep Me Brandon Golden Angels of Oberach, ładnie zbudowany, ale troszkę zbyt lekki i niezwiązany.
Susan's Golden Angel Another Little Violet (obydwa psy po Wheatcroft Ice Diamond), ten mocniejszy, głębiej wykątowany tył, przód słabszy, co powodowało, że pies tracił na balansie. W ruchu bardzo dobry.
Catch the Wind Hennesy znany z naszych wystaw.
Xanthos Gryffindor drugi w championach za Wheatcroft Ice Diamond zasłużenie moim zdaniem. Pies na pierwszy rzut oka doskonały. Po bliższym poznaniu bardzo traci. Brak mu tej elegancji, wykończenia co zwycięzcy. Niby wszystko jest na miejscu, ale całość nie daje odpowiedniego efektu.
Wheatcroft Ice Diamond - psa widziałam już wcześniej na wystawie w Luxemburgu. Tam i tu podobał mi się. Nienagannie zbudowany, z bardzo dobrym balansem, ruchem; tak na dobrą sprawę przegrywał tylko brakiem...nie, niedostatkiem temperamentu. Należałoby zwrócić na tego psa więcej uwagi. Daje interesujące potomstwo...jednak wymaga dobrych suk. Na tej wystawie mogłam oglądać więcej jego potomstwa, szczególnie w stawce suk. I były to w większości bardzo dobre zwierzęta.
Devon von der Haake (Styal Sky Master i Amber Bay Mad About Music), mocny, piękny włos, w ruchu lepszy niż brat (zresztą w rękach tego samego właściciela), jednak trochę niepozbierany.
I zdobywca BOS, Incredible Stargleam po Private Dancer v.d.B.H. i od Broken Silence Stargleam. 4-letni pies, w pełni rozkwitu, doskonale zbudowany, pokazywany. Po prostu piękny pies. Ale chyba bez tego czegoś...do tej pory nie umiem się przekonać, że niezasłużenie wygrała wtedy suka...

Suki:
Klasa weteranów: Ritzilyn British Breeze 10-letnia, delikatna angielska lady. Znać już było po niej wiek. Pięknie zbudowana, w ruchu jeszcze lekka.
Aileena von der Kleinen Harth 12 letnia! W jeszcze lepszej kondycji niż ww.
Szczenięta: Stanroph Star And Wonder: można powiedzieć typowy Stanroph europejski. Biała, nie w typie Stanropha, ledwo przyzwoicie zbudowana.
Młodzież: Xanthos Carissma: dzisiaj miała swój naprawdę dobry dzień. Duża, mocna, wykątowana, bardzo dobrze poruszająca się... jednym słowem: dorasta. Mam nadzieje, że się już nie zmieni. Dzisiejszego dnia BOB. A swoją drogą to jest odwaga dać BOB zwierzęciu z młodzieży(!) i to jeszcze suce(!!!)... U nas na pociechę, ma jeszcze czas... Ech...
Nice Fleur Golden Angels of Oberach, Little Violets Ornella Muti, obie po W. Ice Diamond; ładne, delikatne.
Catch the Wind Kir Royal: pojawia się u nas w Polsce, we Wrocławiu chyba jedyne docenione zwierze. Tutaj druga.
Gembaek’s Music Gets the Best of Me: mocna, dobrze chodząca, jednak o troszkę luźnym grzbiecie przez co w statyce łamała się górna linia.
Pośrednia: Gembaek's Simply Loving Music: naprawdę piękna suka! Pierwsza w tej stawce. Championy: Hayjoy Blue Riva Babe pełna elegancji, z doskonała anatomia, ruchem, zasłużenie wygrała Championy. Wyraz głowy może nie dla wszystkich byłby doskonały, ale inne atuty niwelowały ten mankament.
Reszta stawki to znane w Polsce: Catch te Wind Chelsea, French Affair, Eternity. Pracująca: Doskonala Gowan in May's Eternal Flame też znana w Polsce.

Nasze psy zajęły: Moondust Legendary Snowflake 3 w młodzieży, Brio (Cheek to Cheek TOO HOT TO HANDLE) 4 w pośredniej, Summertime (SUMMERTIME of the Hellacious Acres) 2 w użytkach.
Jeszcze jedna rzecz świadcząca o poziomie sędziny. W stawce suk z pośredniej moja suka (Cheek to Cheek TOO HOT TO HANDLE) wyglądała hmmm... inaczej. To chyba najlepsze określenie. Wszystkie suczki eleganckie, wpisane w prostokąt, delikatniejsze...I co w tym wszystkim robiła Bryka? Zupełnie inny typ. Jednak sędzina nie odrzuciła zupełnie ze stawki. Widać było, że nie jest w jej typie. Jednak nie miała jej nic do zarzucenia, dała cudowny opis (który swoją drogą jest majstersztykiem elokwencji i inwencji!) i postawiła na 4 miejscu. Chciałabym zobaczyć to zdjęcie, które zrobiła całej stawki! :o))
A teraz opis (tylko się uczyć!): „very happy showgirl with good bones and body-proportions, handled expertly, moderate balanced angulation, level topline and tailset, in good coat, deep, well-sprung ribs, moved with drive, purpose and personalisty”.

Na koniec wystawy spotkało mnie bardzo przyjemne zdarzenie: zobaczyłam ducha z przeszłości! Odbywał się junior handling. Na ring wszedł pies. Ogólnie weszło wiele psów i dzieci...ale to był … PIES. Trudno jest opisać to wrażenie... Nie wiem czy gdyby był sam, bez tła innych goldenów, robiłby takie wrażenie... ROBILBY!!!! I nie było to tylko moje wrażenie. Razem z kolegą, jednocześnie zwróciliśmy na niego uwagę...co swoją drogą pociesza mnie, że nie mam zwidów, pobożnych życzeń i innych przypadłości! :o)))
Polecieliśmy zaraz „pomacać”. Potem jeszcze chodził z dziewczynką koło naszego stolika, przychodził po pieszczoty...
To był duży, mocny pies, aktualnie bez sierści (wiec nie polecieliśmy na włos! :o), z taką głową, że człowiek na jej widok myślał o insygniach królewskich i z budową „starego typu” czyli nieprzesadzoną! Doskonały balans, majestat i typ.
Próby dogadania się z dzieckiem spełzły na niczym. My po angielsku, ona tylko po niemiecku. A trzeba było się uczyć języków!!! Dowiedzieliśmy się tylko, że nazywa się Teddy i jest po angielskich rodzicach. W katalogu nie było rozpiski prezentera.
Po powrocie do Polski nasz szperacz pospolity vel Dorota Fiszowa rozpoczęła roboty. I znalazła! Kto zgadnie co to był za pies??? Zawsze mówiłam, że błękitna krew sama się odezwie i za psem poleci....

To był… Westley Adam!

Magdalena Chmielewska
www.adsum.com.pl




cofnij

Hund 2004 - Sztokholm


Galeria zdjęć


Następna wystawa. Inny kraj, ludzie , psy, mentalność.
Hund 2004. Sztokholm. Hale targowe Stockholmsmassan bardzo podobne do naszych, poznańskich. Niestety na tym się podobieństwa kończą.
Organizacja na niebotycznym poziomie. Dotyczy to zarówno organizatorów, wystawców jak i zwiedzających.

Zgłoszono 6700 psów.
Zwiedzających kilkakrotnie więcej. I w tym wszystkim spokój, nie ma zamieszania, biegania, szczekania. No i czysto! Wszyscy przybywający z psami na wejściu dostawali do ręki woreczki (wiadomo w jakim celu ;-).
Ringi duże. Jedyna ich wada była śliska podłoga; tylko przez środek na skos położono wykładzinę.

Goldenów zgłoszono 107. Jak na ten kraj i ta wystawę to mało. Być może był to wynik sędziego jakiego zaproszono do oceny.
Zmagania odbywały się w 2 ringach: młodzież oceniana przez Paula Santona i dorosłe przez Hansa Lehtinena (allounder).
Młodzież oglądała i uwieczniała Dorota Eysymontt i ona może cos na jej temat powiedzieć.
Po skończeniu tam oceny już razem oglądałyśmy resztę psów.

Ogólne refleksje: 99% wystawców to profesjonaliści. Wiedzą jak psa wystawić, wiedzą co sędzia będzie chciał zobaczyć, wiedzą jak to pokazać.
Żadnej walki z psem, braku umiejętności. Zdecydowana większość elegancko ubrana.
Pod ringiem rozłożone kojce, klatki, fotele, krzesełka, stoliki. Wszyscy skupieni, mało rozmów, uśmiechów. Wyczuwało się jakieś ogólne napięcie i złe fluidy. Co jest w tej rasie??? Ale po zakończonym wyborze w klasie zdecydowana większość oklaskiwała zwycięzców. Czasem słychać było gwizdy - ciekawe, poparcia czy potępienia?
Jednego czego nie można Szwedom odmówić to żywiołowego reagowania na świat. Szczególnie było to widoczne podczas widowiska finałowego. A mówi się, ze Skandynawowie są zimnokrwiści! :-)))

Psy były rozczarowaniem. Owszem, zdecydowana większość mocna, w miarę poprawnie zbudowana, cześć dobrze ruszająca się. Jednak może tylko 3-4 zwierzęta pozostawiły po sobie ślad w pamięci.
Teraz kilka slow na temat oceny. Klasy jak u nas: młodzież, pośrednia, otwarta, pracująca, championów.
Nie było klasy szczeniąt. Nie ma w ogóle?
Ocena w klasach także jak u nas. Inne jest porównanie. Z każdej klasy psy lokatowe mogą (nie musza?) otrzymać tzw. Ck, czyli kwalifikacje do porównania. Może ją dostać jeden, mogą i wszystkie. Od uznania sędziego zależy czy dany pies otrzyma Ck.
W ostatecznym porównaniu o BIR/BIM (BOB/BOS - 11; najlepszy w rasie, najlepszy w przeciwstawnej płci) może na ring wyjść bardzo dużo zwierząt - nie tylko pierwsze. Ma to swój głęboki sens. Na tej wystawie klasy pośrednia i otwarta były słabsze (tzn. jakość zwierząt) niż klasa championów. W momencie gdyby do porównania stanęli tylko zwycięzcy poszczególnych klas; 2 i 3 pies z championów zszedłby niedoceniony, a tak mają one szanse w porównaniu pokazać się i zwyciężyć te z niższych klas. Działa to też w druga stronę.
Na końcu wybierany NPwR. I nie jest to jeden zwycięzca. Są 4 lokaty. CC jest przyznawane zwycięzcy - jednak jeśli jest on już championem; tytuł przechodzi na następnego psa. I tak dopiero 4 pies otrzymał CC; Dewmist Silkchaser.
Wszystko co wyżej napisałam jest naszym domysłem po wnikliwym przestudiowaniu katalogu, obejrzeniu wystawy i przeżyciu ciężkiego zdziwienia na widok kilkunastu psów wychodzących do porównania. Proszę wiec się nie powoływać na nas :-))) Język szwedzki był zbyt obcy! :-)
Niestety nie mamy pełnych wyników, czasem ocenę, czasem lokaty. Nie było to dla nas ważne.

PSY
Klasa pośrednia
. Na ring weszło 13.
Floprym Rivaldo (Inassicas Snow Storm; Floprym Y Hazel Nut); mocny (za mocny?), grubokościsty pies, trochę limfatyczny. Dobrze zbudowany z trochę za krótka szyja, dobrze poruszający się, bardzo ładna głowa. Jednak ta ciężkość budowy była widoczna w ruchu. Bez ognia. Pierwszy.
Inassicas Sacramento (Jazzman's Da Capo; Inassicas Snowflake) lżejszy, dłuższy, wąski przód z lekką francuską postawą przednich łap, stroma łopatka. Powodowało to, że górna linia pozostawiała trochę do życzenia. Lżejszy w ruchu z luźnym grzbietem. Doskonały, lokatowy.
Stenbury Water Rerbel (Stenbury Water Russell; Stenbury Water Wonderful) już tylko blada poświata po dawnym blasku hodowli. Ocena bardzo dobra.
No i oczekiwany przez nas Trewater Ricochet (Trewater Latino; Ritzilyn Bucks Fizz At Trewater). Zdjęcia jego i jego siostry w wieku szczenięcym dawały ogromne nadzieje na przyszłość. Niestety to były zdjęcia. Teraz pies dosyć grubokościsty lecz krępy; krotka szyja, wypukła ledźwia, niepozbierany. W ruchu bardzo slaby. Ocena bardzo dobra.

Klasa otwarta. 14 obecnych.
Dewmist Silkchaser (Cheer's Way of the World; Styal Silksilla) mocny, ładny pies na pierwszy rzut oka. Poprawny ruch. Absolutnie bez temperamentu. Do tego stopnia, ze gdy pozował fotografom do zdjęcia po ocenie, właścicielka z hodowca dosłownie stawali na głowie aby psa zainteresować i uczynić go bardziej ...hmmm...męskim i interesującym?
Bardzo spadzista linia grzbietu, krótka szyja. Głowa w typie, który mi się nie podoba. Pierwszy w klasie.
Erinderry Jacobite ( Gunhills Blue River; Erinderry Firebird ) nieduży pies, mocny, bardzo dobry temperament. Słaby przód z dosyć krotką kością ramienia; nie rzucało się to w oczy, ponieważ pies perfekcyjnie zrobiony. Widać to zresztą na zdjęciach.
Niestety ten niedostatek był już widoczny w ruchu; wykrok dosyć skrócony przez słabą pracę przodu. Też widać na zdjęciach. Trzeci z doskonałą.
Floprym Gar Hem ( Inassicas Snow Storm; Gently's Celebration Safir) - niesamowite jest jak był podobny do swego półbrata F.Rivaldo! Odrobinę dłuższa szyja dodawała mu elegancji. Reszta jak u krewniaka. Doskonały, 4.
Karvin Tarantino ( Pauclare Phylander - Karvin Casablanca) - brat naszego Karvin Travolta. Typ ten sam, podobna konstrukcja, ale ciężar jakościowy juz inny. Pies mocny, rosły, z mocniejszą, lepiej wypełnioną głowa. Doskonała?

Klasa championów. Obecnych chyba 9.
Daintys Copy Right (Colbar Step Ahead; Daintys Carbon Copy) !!!!
RUCH!!!!! Czegoś takiego nie widziałam chyba nigdy! Ten pies i suka później pokazana w otwartej to były maszyny! Spokojne, jakby nieco zgaszone w statyce, mocno wykątowane - patrząc na nie już po oglądnięciu ruchu miało się wrażenie, że widzimy poskładaną, ściśniętą do granic możliwości sprężynę. W momencie wejścia w kłus psy te rozwijały się. Rozkwitały. Proszę wybaczyć mi teraz porównanie, ale miał człowiek wrażenie, że gdyby pies ten nie biegł z handlerem na uwięzi to puszczony swobodnie przebiłby ścianę!!! A mamy takiego psa w Polsce. Może nie jest to tak prezentowany pies jak tamte, ale ma ten sam ruch i budowę. Proszę o nim nie zapominać!
Erinderry Gaelic Minstrel ( Erinderry Diamond Edge of Glenavis; Erinderry Firebird) również bardzo podobny do półbrata. Trochę dłuższy. Słabsza głowa. Doskonala, 3.
Festival’s Sierra de Alcaraz (Cheer’s Way of the World; Dewmist Sierra Gold) poprawny, we wszystkim. Słaby temperament. Doskonały, 1, BOS. Nie wiem dlaczego.
Tottelina Observer (Blakesley Cromwell; Dream Max Pulp Fiction). Niestety nie udało mi się zrobić żadnego dobrego zdjęcia. Pies wysokonożny, krótki, wąski. W ruchu poprawny. Także słaby temperament. Doskonały, 2 res. CACIB.

SUKI
Klasa pośrednia
:
Nic interesującego. Suki z Dewmista są dobrze widoczne na zdjęciach. Wszystkie były bez włosa i anatomia jest dobrze widoczna. W ruchu większość bardzo słaba.
Klasa otwarta:
Dla mnie istniały tylko dwie: Cheer's Once or Twice (Cheers Way of the World; Cheer's Dazzle), Daintys Jacobite Rose (Pearlbam PinballWizard – Dainty’s Dancing Wave).
Pierwsza miała gorzej osadzoną szyję, druga miała ją trochę za krótką.
W statyce dobre, w ruchu WYBITNE!!! Temperamenty wybuchowe. Przewspaniale wpatrzone we właścicieli. 2 i 3 z doskonałymi.
Klasa championów:
Dewmist Silveretta i Dewmist Silverinda, obydwie po Inassicas Song of Songs I Dewmist Shade of Pale. Druga zdecydowanie lepsza od siostry. Jednak zbyt delikatne, bez mocy, Silverinda dobra w ruchu, Silveretta ledwo poprawna.
Dewmist Starcadia ( Xanthos Apple Jack; Dewmist Silverinda) nieodrodna córka swego ojca. Długa, słabe kątowanie przodu dawało słabą linie grzbietu i słaby bardzo ruch.
Obydwie suki z Solstrimmans ( S.Arctic Amethyst i S.Ztardust Design) dobrze zbudowane, dobrze się ruszające. Eleganckie.
No i gwiazda wieczoru: Styal Silksilla. Święciła własnym spokojnym blaskiem. Doskonały balans, dobry ruch, słodki temperament.
Wpatrzona zakochanym wzrokiem we właściciela. Dwa mioty już trochę osłabiły górną linię, włos bardzo skręcający się (ale doskonale wytrymowany na całym ciele!). Teraz, z perspektywy czasu utwierdziłam się jeszcze, że wygrała zasłużenie. To jest gwiazda.

Jeszcze jedna rzecz. Klasa użytkowa w goldenach w Szwecji prawie nie istnieje. Na tej wystawie była zgłoszona tylko jedna suka, która nie dojechała. Z tego co dowiedziałyśmy się na wystawie, nie ma tam obowiązku porób pracy, konkursów. Skrót SU(U)CH oznacza tylko championa wystawowego. SUCH pełnego championa.

Widowisko finałowe było nagrodą! A miałyśmy je sobie darować. Zawód po goldenach był zbyt wielki. Ale Dorotka lubi finały i po galopie między stoiskami handlowymi stwierdziła, że musimy gdzieś usiąść i że byłoby szkoda, gdybyśmy nic nie zobaczyły. Zresztą tak samo było w Dortmundzie. Gdyby nie jej upór i umiłowanie BISów też nie zobaczyłybyśmy tamtego show.
Zaintrygował nas ring przygotowawczy wielkości (a przynajmniej długości) boiska do piłki nożnej, na którym stały już grupy hodowlane. 4-5 psów w każdej, ludzie ubrani tak samo; jak na musztrze.
Pobieżylysmy pod ring. Zbita masa ludzka. Część stoi na krzesełkach aby coś widzieć. I co zrobiły dwie Polki na obcej ziemi? Bez żadnych kompleksów podeszłyśmy do wejścia na trybuny i...wpuszczono nas! Spoczęłyśmy na krzesełkach...na chwilę. Zaczęło się. Poderwało nas. I nici z lenistwa. Jedna myśl: nie traćmy okazji do zrobienia zdjęć!!!
Od ringu oddzielała nas trybuna honorowa zapchana VIPami. I znowu kompleksy nawet nie zdążyły podnieść gadziej głowy. Aparat na szyje, klamoty zostały na krzesłach i pchamy się na ring! A co! Najwyżej...wyproszą nas? Ubliżą? A może się uda...I tak biegałyśmy...Zbliżenia z ringu, panorama ze schodów. Upiornie ruchliwe baby...

A oprócz obrazu był też dźwięk. Pięknie zorganizowane widowisko. Publiczność reagowała żywiołowo, wystawcy byli niesamowicie zdyscyplinowani; łącznie z psami!
Wspaniała grupa hodowlana flat coated retriever ALMANZA, perfekcyjne wręcz, cudowne w ruchu springer spaniele angielskie TROLLANGEN, i naprawdę wspaniałe collie krótkowłose.
BISa dosłownie zagarnął wspaniały śnieżny pudel królewski, zwycięzca BISa Crufta, BISa światowej wystawy w Amsterdamie, ogromnie utytułowany i do tego piękny EUW-02 FINUCH GBCH INTUCH KBHV-02 NORDUCH NV-01 NV-02 SV-00-01-02 USACH WW-02 Topscore Contradiction.
Fenomenalnie pokazywany, cudownie ruszający się; ZWYCIEZCA.

Nasza rasa reprezentowana przez Silksille też zaszła daleko. BOG 1, BIS 4. Do samego końca zachowała siły, humor i chęć pokazania się. Nie znudziły jej ani oczekiwanie, ani wielokrotne kółka wokół ringu, wejścia i wyjścia na tenże ring.
Po blisko dwugodzinnym widowisku byłyśmy dosłownie zachwycone. Ładny odpoczynek...Ale opłaciło się!!! Takiego widowiska długo pewnie jeszcze nie zobaczymy...nie łudźmy się! Może dopiero 2008 na Światowej właśnie w Sztokholmie.

I na koniec chciałam podziękować Annie Maciaszek (organizator główny, kierowca, właściciel środka lokomocji), Martynie Wilskiej (organizator pomocniczy), Agnieszce Banaszak-Kulce i Dorotce za wspaniale towarzystwo, ból przepony po atakach śmiechu i nocne rodaków rozmowy w samochodzie o 2 nad ranem. DZIEKUJE!!!!

Magdalena Chmielewska
www.adsum.com.pl




cofnij


Wszelkie opisy wystaw mile widziane.