Golden sam w domu


Dave - dobry golden to zmęczony golden ;-), fot.: Bożena Rudnik




cofnij



W tej części strony będziemy zamieszczać, nadesłane do nas
opisy i zdjęcia "zajęć" goldenów podczas naszej nieobecności w domu.



Bernie


Tak się składa, że pies musi zostać w domu 5 godzin sam. W początkowym okresie nie było tak źle. Jak przychodziłam do domu, to Bernie ziewał, mruczał i się przeciągał. Mieszkanie wyglądało tak jak przed wyjściem.
Nawet w ostatnim czasie nie sikał juz na karton jak był sam.
A teraz...
O zgrozo....

Przedwczoraj ARMAGEDON I
Zagroda do kuchni w postaci drewnianej ścianki była powalona. Czyli wejście do kuchni było otwarte. To, co się działo w kuchni...
Bernie zjadł dwie miseczki nóżek, które mama zostawiła do ostygnięcia, a te właśnie porcelanowe miseczki pięknie zbite poległy na kuchennej terakocie. Wszędzie były kawałki ulubionych miseczek mojej mamy. Mam nadzieję, że ich nie wtranżolił. Do tego zbite kawałki dwóch kubków. I to moich ulubionych... :-( Poza tym ze zlewu wyjął plastikową podkładkę i ją pogryzł na części pierwsze. Oczywiście to ja musiałam je wygrzebywać z wykładziny, która leży w przedpokoju.
Oprócz tego zwalił z kuchenki garnek z kotletami, które oczywiście pięknie wcinał jak tata wszedł do domu.
Tata był wściekły. Musiał zmywać tłustą od sosów podłogę, zbierać szkło. Niezły dostałam później ochrzan, ze się psem nie zajmuje.
To tyle o środzie.

Teraz czwartek.
ARMAGEDON II
Tym razem to ja pierwsza weszłam do domu.
Ścianka, którą tata naprawdę nieźle zamocował i przystawił dwoma krzesłami z jednej i drugiej strony była rozwalona.
Miska z woda wylana, ale to nic w porównaniu z tym, co zastałam.
Nie wiem jak on to zrobił, ale zdjął z szafki pudełko mojej mamy, która trzyma tam wszystkie swoje podręczne rzeczy (okulary, kremy, lekarstwa, stare guziki, preparat do paznokci, wsuwki, spinki, gumki, długopisy, flamastry). Krotko mówiąc wszystko, co kobieta potrzebuje mieć w kuchni... ;-(
Oczywiście cała zawartość znalazła się na podłodze.
Ze strat, które naprawdę mnie martwią, to pogryziony preparat do wrastających paznokci Scholla, otwarte pudełko z mazią na odciski (sorry za dokładne opisy), która znalazła się w pewnej części na wykładzinie. Oprócz tego tubka żelu nawilżającego do nosa i flamaster wodoodporny, który był rozłożony na małe kawałeczki, ba... pogryziony.
Nie przejmuję się stratą tych rzeczy, w odróżnieniu od mamy, ale co tam. Bardziej boje się skutków, jakie mogą na niego mieć te preparaty, jeśli je spożył...
Kiedyś rozwalił tubkę z Fenistilem, ale jak mu ja pokazałam, to się odwrócił i nie chciał jej nawet widzieć. Ale wczoraj jak mu pokazałam pogryzioną plastikowa buteleczkę Scholla to prawie stawał na głowie żebym mu ja dała.
Acha do tego oczywiście dorwał drugą podkładkę ze zlewu i też ją zmaltretował.
Nie wiem co robić.
Zostawiamy mu masę zabawek, w środę (ARMAGEDON I) dostał nawet piękną kość cielęcą. Oprócz tego zostawiam mu pokój otwarty i wiem ze on się kładzie na moim łóżku jak nikogo nie ma. Ma swoje posłanie, 2 kocyki do gryzienia, kable od komputera pochowane, bo kiedyś dorwał się do kabla od drukarki.
Help!

***

Byłam ciekawa w jaki sposób on wyciąga te podkładki ze zlewu. Czaiłam się... Czaiłam się i wyczaiłam, a raczej przyłapałam łobuza, A robi to tak: łapki hop na zlew. Potem troszkę się wspina, a potem przechyla się jakby kładł się, przekrzywia głowę i wkłada ją do zlewu i myk z podkładką na podłogę.

***

Kiedyś przyszłam do domu, a na wykładzinie masa okruszków, a psa nie ma....
Nagle biegnie, tu du du du du. Tak szybko przebiegł, że nie zauważyłam, co ma w paszczy.
Zaraz wraca i powarkuje,
przyleciał do mnie, macha ogonem, powarkuje, skacze na mnie i mi pokazuje, co ma
a miał...
Pół razowego chleba
chwalił się jak nie wiem co, "zobacz co mam, ale fajna zabawkę znalazłem, FAJOWA?"
Zaczęłam się śmiać.
Pierwsze co zrobił jak mu wyjęłam to z pyska to zaczął wyjadać okruszki z przedpokoju. I dobrze, bo zbierać nie musiałam ;-)
Takie to moje cholerstwo :-)

Kasia

***

Vincent


Nasz Vincent jakoś tak dużo nie nabroił w młodości -no może trochę - zjedzone klapki na basen - kilka par i zawsze tylko lewy, zjedzonym posłaniu z gąbki, jedzeniu zmywaków do naczyń - no raz zasłał cały dywan trocinami i sianem naszych świnek morskich, ale poza tym, jest grzeczny.

Monika i Vincent

***

Szczeniaczki w hodowli


Moje szczeniaczki w wolnych chwilach dobrały się do szafki kuchennej i spałaszowały torebkę cukru (to nie był ich jedyny wybryk). Cała 9-tka doskonale się bawiła. Kuchnia kleiła się one zresztą też ale wszystkie były słodkie nie tylko w przenośni.

Bożena, Galaxia i Olimpia

***

Tajga


Tajga ma na koncie ze "zwykłych" rzeczy:):
  • nadgryzione meble i kanapę
  • tapety od podłogi w kilku miejscach zdarła (chyba jej się kolor nie podoba)
  • linoleum - mamy wielką wyżartą dziurę pomiędzy przedpokojem a kuchnią
  • piloty do telewizora (na szczęście działają, tylko są w wyrzeźbione szlaczki)
  • atlas geograficzny i inne książki
  • płyty kompaktowe
  • własne legowisko x2, za pierwszym razem dało się je odratować, za drugim mieszkanie było usłane drobnymi kosteczkami z gąbki, która wypełniała ponton :)
  • 10 krówek z papierkami + woreczek foliowy
  • orzeszki w papryce

  • Do niektórych rzeczy dorwała się, gdy byliśmy absolutnie pewni ze nie ma do nich dostępu :)))
    Potrafi też zrobić coś, co chyba niewiele psów potrafi. Mianowicie odkręca gaz w kuchence.... Wychodząc z domu musimy ściągać kurki z kuchenki gazowej oraz palniki, bo lubi je ściągać i podgryzając rozrzucać po całym mieszkaniu...

    Agata & Tajga pomysłowy Dobromir :)

    ***

    Osiągnięcia Saszy


    Sasza ma na swoim koncie (narazie, mimo że ma towarzystwo swej liberalnej matki ;-):

    Małgosia, Sasza i grzeczna Nikita

    c.d.n.



    cofnij